środa, 18 lipca 2018

Brawura


Inne życie. Biografia Jarosława Iwaszkiewicza. TOM 2. Radosław Romaniuk, 760 stron. (Wydawnictwo Iskry, 2017)

Do tegorocznej Nagrody Literackiej GDYNIA zgłoszono 426 tytułów. W kategorii "Esej" na liście nominowanych znalazło się - jak przyznają sami organizatorzy - wspaniałe dzieło biograficzne Radosława Romaniuka.
W czerwcu (https://czytanieisluchanie.blogspot.com/2018/06/prawdziwe-zycie-jarosawa.html) przedstawiłem Państwu pierwszy tom tej opowieści. Wydanie z 2012 roku, po pięciu latach, zostało uzupełnione. Jak? W jaki sposób? Otóż, z fajerwerkami i przytupem.

Często, po recenzji początku tej opowieści, trafiały do mnie głosy krytyczne. Moi rozmówcy zarzucali mi ślepe zapatrzenie w skomplikowany życiorys Jarosława Iwaszkiewicza. Adwersarze, pytani, czy czytali książkę Romaniuka, milkli. No właśnie. Bez lektury nie ma dyskusji. Nie ma argumentów, są tylko emocjonalne kalumnie.
Ale - nie ukrywam - imponuje mi, że w 2018 roku dochodzi do sporów na temat poetów i ich życia.

Z drżeniem serca przystąpiłem do czytania drugiego tomu. Skoro pierwszy wywarł na mnie takie wrażenie, to co teraz? Nie tylko, że nie jestem zawiedziony, to przyznam, uznaję tę część za lepszą. Zdecydowanie lepszą. Międzywojnie, faszyzm, komunizm, antysemityzm. Zbiór okropieństw, ale i opis wielu postaw, nie tylko samego zainteresowanego. Są tu postaci, które odkrywamy na nowo. Interpretacje ich zachowań i postaw pozostawiam Czytelnikowi.
I właśnie: zarzuty, że autor biografii zbyt dużo miejsca i czasu poświęcał, w pierwszym tomie, analizie poezji, a nie samemu życiu Iwaszkiewicza, uznaję za nietrafione. Ale nawet jeżeli je przyjąć, to w drugiej części nie ma tego "problemu". Tu jest tak wiele kąsków z życia pisarza i jego otoczenia, aż trudno nie napisać, że mamy do czynienia nie tylko z biografią, co z fantastyczną literaturą. Prawdziwą, a może nawet przełomową.

Kiedyś o Iwaszkiewiczu mówiono - komunista - koniunkturalista. Dzisiaj pewnie padło by słowo: symetrysta.  Nie przepadam za ludźmi okrakiem siedzącymi na barykadzie, ale biografia Jarosława Iwaszkiewicza imponuję mi niezmiennie. Bo jest to opowieść o człowieku, którego życie i twórczość ma w sobie tajemnicę. Urok i uwodzenie. 
Z (omawianej także ma tym blogu) lektury Jarosława Czechowicza - Poza napisanym, dowiedziałem się, że pisarka Magdalena Parys jest wielbicielką Iwaszkiewicza. Nie wiem na ile ta "miłość" ma wpływ na jej twórczość, ale cenię i podzielam to wyznanie.

Panny z Wilka, niebywałe opowiadanie zekranizowane przez Andrzeja Wajdę to jeden z elementów układanki pisania Radosława Romaniuka. Wspominam o tym głównie dlatego, że nie tak dawno wpadłem na wyśmienitą interpretację tego tekstu w wykonaniu profesjonalnej aktorki Ewy Wiśniewskiej. Zachęcam do wysłuchania tego nagrania na antenie Polskiego Radia.

Czy myślicie Państwo, że nawet w minimalny sposób, uda mi się streścić to wielkie "tomisko"? Nie. Dlatego nawet nie staram się tego zrobić. Jestem dzisiaj jakby "osobny" i zagubiony. Szukam mapy odniesień, która niemal każdego dnia, powoduje, że zgłębiam życiorys tego człowieka. Jestem  gotowy, by po latach znowu odwiedzić Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku. Gdy byłem tam wiele lat temu, moja wiedza była znikoma, dzisiaj jestem "wykształcony" na jego pisaniu i pisaniu o nim. Zatem taka wizyta może być zupełnie innym przeżyciem. Ale nadal empirycznym, a to dlatego, że czytając Romaniuka, ma się wrażenie, że wiele elementów to: zmyślenie, fikcja. Jest jednak inaczej.
Dochodzę do wniosku, że Iwaszkiewicz, czy koniunkturalista czy symetrysta, to głównie udawał Greka, albo dosadniej - rżnął głupa. Wygodnictwo pozwalało mu tworzyć, żyć po swojemu. Hola, hola - nie pochwalam takiej postawy, a nawet nie tłumaczę, po prostu tak to widzę. Czuję. Lektura Innego życia, w tym przekonaniu, mnie tylko utwierdza.
Postać przez kilka lat w III RP wystawiona poza nawias wraca na zasłużone miejsce. Wraca postać Zeliga? Czy ja wiem? Czy Zelig mógłby zasłużyć na tytuł na Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata? Ironicznie, retorycznie pytam. Nie odpowiada się na tak naiwne pytania..

Są jeszcze sprawy, które nie mogą mi umknąć. Obwoluta książki, którą dostałem od Wydawnictwa Iskry (za co bardzo Dziękuję) głosi, że nominacja do gdyńskiej nagrody ma swoje źródło w estetyce. Ależ oczywiście. To jest pięknie, niebywale starannie przygotowana pozycja. Ale nie byłoby tych peanów, gdyby nie słowo i obraz.
O frazach Romaniuka już więcej pochlebstw nie będzie, bo to rozumie się samo przez się. Ale uzupełnieniem jego pracy są fotografie. Niebywale dokumentujące zakamarki tej historii. Mam wyjątkową słabość do zdjęcia (strona 603) Anny Iwaszkiewiczowej z 1977 roku. Przedstawia ono żonę pisarza z malutką Ludwiką, prawnuczką. Może jestem zbyt sentymentalny, ale w tym prostym kadrze z książkami, notatkami i aparatem telefonicznym w tle, mamy na pierwszy planie przeoraną bruzdami twarz staruszki w chuście na głowie, a niżej, w beciku otwarte oczy dziewczynki, ufnie spoglądającej na babkę. Ujmujący obraz.

Polecam Wam wyprawę. Bo tak należy określić czytanie tej książki. To jest podróż, warta wydanych pieniędzy.
Stwierdzenie Aleksandra Fiuta: "Pod piórem Romaniuka powstał nowy gatunek literatury, a mianowicie dokumentarna epika", to najwłaściwsza ocena tego dzieła.
Nota: 10/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szanuję każdego, nie obrażam się, ale jak każdy jestem introwertykiem.