środa, 13 czerwca 2018

Nadzieja głupie dzieci ma


Nasz chłopak. Daniel Magariel, 144 strony. Tłumaczenie: Dobromiła Jankowska. (Wydawnictwo Pauza, 2018) 

Nasz chłopak to debiutancka minipowieść Daniela Magariela. Bardzo dobrze poprowadzona narracja, bardzo trudnej historii dorastania dwóch nastolatków. W tle bardzo nieudani rodzice. I ich wojna.

Według Adolfa Nowaczyńskiego "czas - to najlepszy sędzia". W tej powieści ten czas otrzymują wszyscy. Ojciec, który paskudnymi metodami wywalczył prawo do opieki nad synami. Matka, która nie potrafiła się obronić przed agresją męża i reszty świata. I wreszcie chłopcy. Ich czas został jednak zmarnowany, został im ukradziony.
Wiara w fałszywą dobroć ojca przyniosła fatalne żniwo. Ucieczka ze stanu do stanu, z miasta do miasta, z domu do domu, ze szkoły do szkoły. Ucieczka bez celu. Do zatracenia się ojca w uzależnieniu, w przemocy, w manipulowaniu synami. 

Podobno "milczenie wobec błędów drugiego człowieka ma inną funkcję. Ma go leczyć". Lubię autora tych słów. Ale tym razem o. Anselm Grun OSB bardzo się myli. Bo zdaje się, że pisarz przypisał narratorowi swojej opowieści taki właśnie sposób na radzenie sobie z miłością do ojca. Milczenie, gdy bił, pił, ćpał, kłamał. Milczeniem chciał mu pomóc? I to milczenie rozsadzało naszego bohatera od środka. Nie wiedział gdzie jest, po co jest i dlaczego tak jest. Milczeniem zgadzał się uczestniczyć w tym gorzkim przedstawieniu, gdzie ojciec-egoista walczy nie o miłość, ale o kolejną działkę prochów.

Ta proza jest gorzka. Jak piołun. Jest prawdziwa (jak brudny śnieg na ulicach polskich miast w marcu. Breja, syf, mokra depresja na butach, spodniach, w głowie, w ustach i uszach).

Walka rodziców, ich zgody - ugody, a potem pasmo, lawina manipulacji, kłamstw, a także razów pasem, pięściami, kopniakami, słowami. 
Samotność dzieci. Dwóch braci zagubionych i zgubionych przez biologicznych stworzycieli. 

"(...) w człowieku są ogromne pokłady heroizmu pod jednym warunkiem: że służy on nadziei. Człowiek jest zdolny do największych ofiar, jeżeli widzi, że to ma sens. Rozwiązania heroiczne są trudne, ale trudne dlatego, że proste, a prostych rzeczy się często nie zauważa"
(Józef Tischner, Myśli nieuczesane)

I heroizm, i nadzieja była w głównym bohaterze. Chciał tylko i aż miłości ojca. Ale ten tej prostej rzeczy nie dostrzegł. Zmarnował życie sobie i naznaczył istnienie swojego syna.
"Nadzieja głupie dzieci ma". Ale by trwać, by łaknąć smaków życia, nic poza nadzieją nam nie pozostaje.
Bardzo mocna proza. Bardzo udany debiut. Bardzo prawdziwy kawałek życia innych.

Nota: 9/10

Zdjęcie obok okładki Wydawnictwa Pauza - mojego autorstwa, Poznań 2009, kolaż.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szanuję każdego, nie obrażam się, ale jak każdy jestem introwertykiem.