piątek, 26 lipca 2019

Oko Boga



Madame Zero i inne opowiadania - Sarah Hall, 304 strony. Przekład: Dobromiła Jankowska. (Wydawnictwo Pauza, Warszawa 2019) 

Zacznę tak: - Gdyby nie było Pauzy, to działoby się źle w państwie polskim. I któż inny mógł je (wydawnictwo) wymyślić, jak nie Anita Musioł? Żeby było jasne, nie należę do znajomych Królika, którzy znają właścicielkę Pauzy z czasów innej oficyny. Po prostu, przy okazji refleksji na temat Madame Zero, nie mogę nie napisać tego co we mnie siedzi. Żadnej z książek, których wyboru dokonała pani Anita, nie powstydziłoby się inne wydawnictwo na globie. Ma "nosa", czuje oddech dobrej, wytrawnej literatury. I ostatnia, nowa książka Pauzy, świadczy o tym najlepiej. Bo "Madame Zero i inne opowiadania" - w przekładzie Dobromiły Jankowskiej - to książka wybitna. W tym roku nie wiem co zrobić z osobistym taryfikatorem emocji. Bo najpierw zakochałem się w "Pięknej młodej żonie", zaraz potem uwiódł mnie "Przyjaciel", a teraz To. Aż boję się co będzie dalej, ale ważne, by dalej było. Jest!

Sarah Hall - jak głosi biogram - zewsząd chwalona i po stokroć nagradzana - jest nie do podrobienia. Jej styl przywodzi wprawdzie na myśl Fiodora Dostojewskiego, ale jeśli takich podobieństw szukać, to nic zdrożnego. Nic ułomnego. W kilku opowiadaniach (dokładnie dwóch) doszukałem się sarkazmu Johna Barth'a z "Pływającej opery", ale czym dalej, czym bardziej w głąb, to zyskiwałem coraz większe uznanie dla autorki indywidualistki. Ona pisze tak, że przymiotniki są schowane i ukryte. Rządzi czasownik z dopełnieniem rzeczowników. To czytelnik "dopowiada" sobie emocje, rozszyfrowuje kody uczuć. Te opowiadania są mocnym wspomagaczem "Dekalogu" Krzysztofów Kieślowskiego i Piesiewicza. 

Oko Boga. Trzecie oko bacznego, ale chłodnego, obserwatora rejestruje kadry z życia, ze snów, z wyobrażeń i dopełnień opisywanych aktorów.
Wszystko zaczyna się dorosłą wersją "Alicji w Krainie Czarów".
Byłem pierwszym opowiadaniem tak bardzo zaskoczony, że nie dowierzałem, czy czytam, czy błądzę wokół wspomnień i moich bardzo częstych spacerów, wędrówek po lesie. Okazało się, że co stoi to stoi w książce. Bajka, która z przytupem chwyta nas za dłonie i prowadzi dalej.
Podobnie jak w "Dekalogu", "Trzech kolorach" czy "Podwójnym życiu Weroniki" podążamy za obrazami, za kadrami. Nie najważniejsze są dialogi, który czasami w ogóle brakuje, istotny jest anturaż. Krajobraz. Przestrzeń oddechów.
Ktoś może bardzo świadomie zarzucić autorce powierzchowność. I jeśli przyjąć, że to słuszna uwaga, to wyjaśniam, że właśnie ta udawana powierzchowność jest mocną stroną tego pisania. Bo podobnie jak w poezji zmusza, ale i zezwala na interpretacje, na mnożenie wniosków. W opowiadaniu "Godzina luksusu" można było zepsuć niemal wszystko, bo to "opowiastka" o straconej miłości, o błędach wyboru. A jednak zamiast Harlequina mamy wysublimowaną przypowieść, która przywołuje wspomnienia własnych doświadczeń i przeżyć.
Nie inaczej jest w "Evie". Są jednak tu elementy (vide "Pływająca opera") sarkazmu wobec zagubienia i zwątpienia.
Niebywałe wrażenie "chłodu" robi opowiadanie "Studium przypadku 2: samorozpoznanie". Nie dość, że sam uczestniczyłem/ uczestniczę w wielu terapiach, to byłem świadkiem rozmów psychologów z dziećmi "przeznaczonymi" do adopcji. (Po trudnych negocjacjach przed laty z ministerstwem zdrowia - gdy szefowała mu wspaniała Franciszka Cegielska - napisałem reportaż na ten temat). Nie będę streszczał tekstu, ale przestrzegam przed pochopnym, szybkim czytaniem tego opowiadania. Trzeba je porządnie przetrawić, bo jak mówią młodzi "ostro daje po garach i wątrobie".

Chciałbym napisać o wszystkich "kawałkach tej książki" kilka recenzyjnych uwag, ale to zbyteczne, bo jak wiecie nigdy nie streszczam książek. Ale wiem jedno, że tak jak po lekturze innej książki Pauzy ("Floryda" Lauren Groff), byłem przekonany, że przeczytałem w tym roku najlepszy zestaw novel, to teraz nie wiem już nic. Bo Groff jest wspaniała, ale Hall jest wyjątkowa. 
Jej styl obserwacji, jak u myśliwego, jak u zdolnego szamana, daje czytelnikowi (mi) nowe pole do analizowania nie tylko literatury, ale własnego życia.
Moja odwieczna ekspiacja tym razem eksplodowała. Czuję się jak uczniak wobec tego zestawu. Zestawu - powtarzam - wybitnego.
Nota: 10/10

Zdjęcie Pisarki - "Vouge"/ okładka - Tomasz Majewski.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szanuję każdego, nie obrażam się, ale jak każdy jestem introwertykiem.