Moja wina, Twojej winy krewna
Żertwy. Antonina Tosiek. Biuro Literackie, Kołobrzeg, 2024. 8/10 Namawiam was do zdobycia tego tomu. Gdy rozbieramy te słowa na czynniki pierwsze to mniej, jest miło-, a bardziej -ość. Intrygująco jest od początku, bo tytuł pobudza wyobraźnię. Żertwa – u dawnych Słowian ofiara całopalna, ze zwierząt oraz ludzi, składana na cześć bóstwa przez żercę. Tu mamy liczbę mnogą, a to otwiera pole do interpretacji. Bo „żer”, bo „ty”, bo „wy”, bo „żywy i martwy”. A wszystko podane w sosie empatycznym, którego wielu brakuje, gdy chodzi o zajmowanie się najbliższymi, o przyjmowanie odpowiedzialności za innych. Opieka nad starszymi, chromymi; nad śmiercią i życiem. „ (...), ale ktoś wtedy bierze cię za rękę i na moment przed tym, zanim posikałabyś się w pościel, prowadzi pierwszy raz tego dnia do łazienki” (drugi wiersz o miłości) Liryka paliatywna? A co miałoby to znaczyć, oznaczać? Może zwrócenie uwagi na tematy niełatwe, a może pójście na poetycką łatwiznę?! Bo miłości, starości...